Z Poznania do Gołuchowa jest nieco ponad 100 km. Mówiąc pół żartem – rzut beretem. Dojeżdżamy i zatrzymujemy się niedaleko pięknie położonego zamku. Budowla już z daleka robi wrażenie, a to dopiero początek niedzielnych atrakcji…

Prosta drogą prowadzi nas do zamku. W rodzinnej wyprawie towarzyszą nam bliźniaczki, Ola i Weronika. Na widok renesansowego budynku oczy otwierają im się szeroko, bo już za chwilę ma spełnić się ich wielkie marzenie: będą zwiedzać prawdziwy, bajkowy zamek. Takie wrażenie sprawia właśnie zamek w Gołuchowie. Jego początki sięgają XVI wieku a obecny kształt i wystrój wnętrz pochodzi z wieku XIX.

Poczuć się jak arystokrata
Na małym placu nieopodal bramy gromadzi się grupa ludzi. Czekają na oprowadzanie z przewodnikiem. Koszt wycieczki po zamku dla rodziny z dwójką dzieci to około 50 zł. O pełnej godzinie przychodzi po nas przewodnik, dostojny pan z lekko siwiejącą czupryną. Już od pierwszych kroków po przekroczeniu bramy zamkowej, dowiadujemy się wiele o burzliwej historii zamku, jego budowniczych i właścicielach. Po treściwym, ale krótkim wstępie przechodzimy do zwiedzania poszczególnych pomieszczeń zamku. Dziewczynki są wpatrzone w bogate ornamenty i malowidła, które można podziwiać w każdej sali. My również jesteśmy pod wrażeniem ilości eksponatów, mimo, że nie jest to pierwszy zamek, jaki mamy okazję zwiedzać. Oryginalne meble, odzyskane po drugiej wojnie światowej, książki, obrazy i same wnętrza sprawiają, że przez chwilę wczuwamy się w rolę dziewiętnastowiecznego arystokraty. Każde pomieszczenie ma swoją historię, ale dla nas najładniejszym miejscem w zamku jest sala, w której odbywały się oficjalne kolacje i bankiety. Oczami wyobraźni widzę nas, ubranych w odświętne stroje, tańczących walca angielskiego na błyszczącym parkiecie wśród równie elegancko ubranych gości. I nagle czuję, jak ktoś szarpie nie nogawkę:
– Wujku, czuję się teraz jak księżniczka! Będziesz dzisiaj moim księciem?
– Oczywiście – odpowiadam bez wahania.

Spotkanie z królem
A jeśli mowa o walcu angielskim, to warto wspomnieć, że zamek okala park w stylu angielskim wraz z arboretum. To prawdziwa gratka dla miłośników ogrodów i niezwykłe miejsce na spacer. My również spacerujemy krętymi, parkowymi alejkami. Od maja do września jest to idealne miejsce na spędzanie czasu w plenerze. Tym bardziej, że po około dwudziestu minutach docieramy do zagrody z najprawdziwszymi żubrami! Był zamek – jest i król. W Polsce żubr zwany jest królem puszczy, bo w Puszczy Białowieskiej żyje najliczniejsza na wolności populacja żubra na świecie. Ogromne, majestatyczne zwierzęta robią wrażenie. W zagrodzie żyją również dziki, koniki polskie i daniele.
Ale to nie koniec atrakcji. W pobliżu zamku mieści się Muzeum Leśnictwa z szeroką ekspozycją przyrodniczą oraz wystawą maszyn i urządzeń techniki leśnej.

Zwiedzanie dla obcokrajowców
Dla tych, którzy chcą zwiedzić zamek, a nie władają sprawnie językiem polskim, muzeum przygotowało ofertę zwiedzania w języku angielskim. Pamiętajcie, by zadzwonić wcześniej i upewnijcie się, czy zwiedzanie po angielsku jest możliwe w danym dniu. Polecam gorąco zamek w Gołuchowie. Naprawdę warto!
Marcin Wojciechowski